Noblesse oblige – krótka refleksja na temat wolnomularskiego obowiązku (fragment)

nobles-oblige Szlachectwo zobowiązuje. Ta stara zasada od wieków przyświecała ludziom, którzy czuli się zobowiązani wobec siebie i społeczeństwa do godnego postępowania. Choć termin ten początkowo odnosił się jedynie do osób szlachetnie urodzonych, dzisiaj – w dobie wszechobecnego egalitaryzmu, zdaje się być jedynie echem dawnych dziejów. Ale czy na pewno? Czy nie ma już ludzi, którzy czują się zobowiązani do należytego wypełniania swoich zobowiązań podjętych wobec rodziny, społeczeństwa i całej ludzkości?

Tytułową maksymę po raz pierwszy użył pisarz francuskiego księcia de Lévis w dziele pt. „Maksymy i refleksje”. Dotarła ona też do wielu arystokratycznych rodzin, w których bardzo dbano o to, aby swoje wysokie urodzenie traktować jako pewien rodzaj zobowiązania.

Obecnie w Polsce jest już niewielu arystokratów i ich potomków. Jakąś namiastkę powinni zatem stanowić politycy zajmujący wysokie stanowiska na szczeblu lokalnym i centralnym. W tym kontekście zwrot „szlachectwo zobowiązuje” powinno być traktowane jako wezwanie owych polityków do rzetelnej pracy w ramach swojego urzędu oraz wzięcia pełnej odpowiedzialności za wszystkie swoje decyzje. Niestety, współczesne elity polityczne dawno już zapomniały o tej maksymie. Wiele osób po 1989 roku poszło do polityki nie dla chęci służenia suwerenowi, ale dla własnych, czysto egoistycznych korzyści materialnych. Taka postawa jest biegunowo odmienna od greckiego wzorca demokracji.

A jak sprawa tego zwrotu wygląda we współczesnym Wolnomularstwie spekulatywnym? Otóż każdy pełnoletni profan posiada pewien zbiór swoich obowiązków, który z chwilą inicjacji zostaje znacznie powiększony. W rezultacie każdy Mason posiada szereg obowiązków, które wynikają już z samej przynależności do Zakonu. W podobny sposób każdy szlachcic miał kiedyś obowiązki, które wynikały jedynie z jego szlachetnego urodzenia.

[...]

W wielu masońskich dokumentach możemy przeczytać, że każdy Wolnomularz powinien być człowiekiem wolnym i dobrych obyczajów. Ale co to tak naprawdę znaczy? Moim zdaniem wolność to swoboda dokonywania wyborów oraz wyrażania swoich uczuć, emocji i poglądów. Człowiek jest wolny jedynie wówczas, gdy pozbywszy się całej otoczki najprzeróżniejszych osądów ocenia ludzi jedynie wg wartości, jakie reprezentują, odrzucając jednocześnie inne pomniejsze kryteria (rasa, narodowość, wykształcenie, status materialny, pozycja społeczna lub orientacja psychoseksualna). Z tak pojmowaną wolnością wiąże się fundamentalny szacunek dla drugiego człowieka i jego poglądów. Jednocześnie wolność to także odpowiedzialność. Odpowiedzialność za swoje decyzje, swoje działania i za Warsztat, którego jest się częścią.

[...]

Jak sami doskonale wiemy, każdy Mason dzięki pracy nad sobą staje się lepszym człowiekiem. Jednocześnie naprawiając siebie, przyczynia się do poprawy całego społeczeństwa, którego jest częścią. W tym kontekście najważniejszym obowiązkiem staje się wynoszenie na zewnątrz, poza wolnomularską Świątynię, wysokich standardów postępowania. Mało tego. Wolnomularska odpowiedzialność powinna być także przejawem szacunku do drugiego człowieka i to nawet wówczas, gdy nie jest on naszym Bratem lub Siostrą.

[...]

Zgodnie z zapisami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 r. każdy Polak zobowiązany jest do dbania o wspólne dobro (art. 82), przestrzegania prawa (art. 83) oraz ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, jak np. podatki (art. 84). Powinniśmy także dbać o stan środowiska i ponosić odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie (art. 86).

Czas zatem na konkluzję. Każdy Wolnomularz, jedynie z powodu przynależności do Zakonu, powinien być osobą postępującą wg najwyższych standardów. Wiąże się to w naturalny sposób z koniecznością wypełniania w należyty sposób wszystkich obowiązków podjętych wobec siebie, rodziny i całego świata profańskiego. W podobny sposób, wg tytułowej maksymy, każdy szlachcic miał kiedyś obowiązki, które wynikały jedynie z jego szlachetnego urodzenia.

Rzekłem.